Biologia- oficjalne informacje z OKE

Miałam ostatnio przyjemność uczestniczyć w konferencji dla nauczycieli biologii z samym dyrektorem OKE Wrocław, egzaminatorami, członkami Komitetu Olimpiady Biologicznej i prodziekan Uniwersytet Wrocławskiego. W trakcie wykładów i warsztatów zostały omówione kwestie, na których OKE i CKE będzie się skupiać przez najbliższy rok.
Co pojawi się na maturze? Jak pisać odpowiedzi? Za co odejmowane są punkty? Przeczytaj poniżej.
  1. Problemy i sukcesy na ostatniej maturze

Okazuje się, że największe problemy sprawia wciąż praca z tekstem, a także formułowanie odpowiedzi w zadaniach z doświadczeniami. Teksty nie znikną, a wręcz może być ich więcej. Będą to teksty nieznane wcześniej maturzystom, przez co wzrasta obiektywizm egzaminu i liczy się otwarty umysł, umiejętność logicznego myślenia i sprawnego wyszukiwania informacji. Pamiętaj! Wszystko, co jest w tekście, może być ważne dla rozwiązania zadania! Najlepszą metodą jest zawsze podkreślanie, zaznaczanie kluczowych dla Ciebie i zadania informacji.

Badania biologiczne to niezwykła bolączka maturzystów. Należy przede wszystkim ćwiczyć właśnie te typy zadań, bo to tutaj wszyscy tracą najwięcej punktów. Dobrym materiałem są oficjalne arkusze i materiały CKE od 2015 roku- zobacz jak są napisane, za co były odejmowane punkty. Koniecznie naucz się rozróżniać próbę kontrolną od badawczej, formułować problem badawczy i wnioski. Niedługo napiszę artykuł, który będzie to wszystko objaśniał.

Zdający już rozumieją natomiast czasowniki operacyjne i umieją dostosowywać do nich swoje odpowiedzi. Powtórz sobie, o co w tym chodzi- po przeczytaniu tego tekstu znajdziesz wstawiony przeze mnie na stronie plik „Ostatnie szlify”, który Ci to wyjaśni.

2. Język na maturze

Nie wolno używać na maturze języka potocznego. Matura z biologii to język naukowy. Przykład? Pisanie o dżdżownicy per „robak”.  Pisanie, że jakaś część rośliny „lubi wodę”. Wiadomo, o co chodzi, ale na Mendla, to nie jest mail do koleżanki 😉

Zdający używają podobnych słów wymiennie. Alarmuję od lat- każde słowo ma swoje własne znaczenie, i- choć większość z biolchemów mi nie uwierzy- TRZEBA mieć coś w sobie z humanisty. Liczba gatunków to nie liczebność. Dostęp to nie dostępność. Tyroksyna to nie tyrozyna. Energii nie produkujemy, energia może się wydzielać, uwalniać. Synteza zachodzi tylko dla ATP, ale NIE MA syntezy energii. Takie porównania z wyjaśnieniem również znajdziesz w darmowym pliku pdf „Ostatnie szlify”.

3. Matury próbne

Matury różnych wydawnictw, to wciąż matury wydawnictw- czyli przykładowe arkusze, które jednak nie oceniają realnie wiedzy i umiejętności uczniów. Są to arkusze tworzone na wzór tych oficjalnych, ale zostało to podkreślone- są one często albo za łatwe, albo za trudne, albo są w sam raz ale sprawdzają w kilku zadaniach te same umiejętności- a to nie jest dobrze ułożony test! Wiele się słyszy, że za matury próbne nauczyciele potrafią wystawić jedynki lub straszyć niedopuszczeniem do egzaminu. To kompletnie absurdalne. Nie ma co się poddawać. Ćwiczeniowo- pewnie że tak, ale nie jako wyznacznik opanowania materiału.

4. Odwołania

Okazało się, że mnóstwo osób odwołuje się po wglądzie od zadań zamkniętych, od treści zadania lub treści innych elementów arkuszy. Każdy szuka punktów, gdzie może, ale- Mendel łapie się za głowę- niech to nie będzie tutaj! Odpowiedź OKE będzie za każdym razem taka sama- negatywna. Odwołujemy się tylko tam, gdzie ma to sens– do zadań otwartych. Jeśli nawet w jakimś zadaniu zamkniętym zadanie jest niejasno sformułowane, wtedy CKE samo wyjściowo zalicza w takim podpunkcie i Prawdę, i Fałsz.

5. Co było w programie konferencji?

Może to będzie dla Ciebie pewną wskazówką. Był wykład na temat plejotropowego (wielokierunkowego) działania cholesterolu- sprawdź, co ma on wspólnego z hormonami sterydowymi, witaminą D, z miażdżycą, z kwasami żółciowymi i błonami komórkowymi. Oprócz tego był wykład oraz warsztaty z metodyki badań biologicznych na egzaminie maturalnym z biologii. Nabyłam nowe umiejętności, którymi chętnie się z Tobą podzielę w całym oddzielnym artykule na ten temat. Oprócz tego tak jak powyżej- statystyki, uwagi, przemyślenia.

Podsumowując, pamiętaj, żeby do matury ćwiczyć nie tylko wiedzę, ale i umiejętności. Większość odejmowanych punktów wynika właśnie z ich niewyćwiczenia. Kup chociażby jakieś czasopismo naukowe, znajdź nieznany Ci temat, spróbuj go zrozumieć na tyle dobrze, żeby móc komuś go opowiedzieć. Niech druga osoba zadaje Ci pytania- sprawdź ile pamiętasz, a jeśli nie pamiętasz, spróbuj w krótkim czasie znaleźć odpowiedź na to pytanie (lub stwierdzić, że takiej nie zawiera).

Niedługo jadę na kolejną konferencję do OKE, tym razem z chemii. Śledź na bieżąco FB/alveolibiolchem, Insta @alveolibiolchem – wstawiam relacje i informacje prosto ze środka Obszaru Kierowania Edukacją!

 

 

Co czytać w majówkę, aby połączyć przyjemne z pożytecznym

Przedstawiam Wam dwie książki, które nie dość, że nie są podręcznikami szkolnymi, to jeszcze mogą się przydać w przygotowaniu do matury! Nie ma nic lepszego, niż połączenie rozrywki ze zdobywaniem cennej wiedzy.

  1. Komiks, ale o biologii? To możliwe!
  2. Praktyczny kurs logiki i argumentacji, aby nie dać się erze Fake News

Zaczynamy od komiksu. Z zewnątrz- napis The Manga Guide, azjatyckie rysunkowe postacie wśród molekuł. Z zainteresowaniem wzięłam książkę „Biochemia” do ręki… a w środku- prawie same obrazki! Przyznam szczerze, że takiego „podręcznika” jeszcze nigdy nie widziałam. Nie jestem fanką mangi, ale najpierw nie mogłam wyjść z podziwu, a potem przestać czytać. Znajdziemy w środku cały rozdział o budowie i funkcjonowaniu komórki, metabolizmie (oddychanie, fotosynteza, enzymy), ekosystemach i cyklach biogeochemicznych, podstawowych informacjach o DNA, RNA (lecz też zajmujących około 40 stron komiksu)  i podstawowych pojęciach z zakresu całej biochemii.

Dodatkowo jeden z rozdziałów obejmuje życie codzienne- dowiecie się z niego wszystkiego o lipidach, miażdżycy i otyłości, przeczytacie o grupach krwi, dlaczego owoce stają się słodsze, gdy dojrzewają oraz dlaczego ciasteczka z ryżu mochi są sprężyste (rzecz o amylozie, amylopektynie i polisacharydach). To wszystko na 250 stronach czarno-białych komiksów, przed którymi jest krótka teoria wprowadzająca, a następnie bohaterowie opowiadają i tłumaczą w krótki, zabawny, a zarazem bardzo dynamiczny sposób wszystkie te procesy na zasadzie luźnej rozmowy między sobą.

Glikoliza i cykl kwasu cytrynowego to dwa małe stworki, które wywołują u Kumi zawrót głowy. Zadaje więc ona to samo pytanie, co pewnie niejedno z Was- „czy muszę to wszystko zapamiętać?”. Nemoto (na całe szczęście) odpowiada, że nie i tłumaczy luźnym językiem procesy metaboliczne. Dzięki temu wyglądają one na naprawdę spójne i proste, mimo, iż zawierają całą niezbędną wiedzę, nie pomijając pojęć takich jak pirogronian, zredukowane nośniki wodorów i elektronów, fotofosforylacja i inne. To sprawia, że książka nie jest tylko zbiorem luźnych obrazków, lecz jest fantastycznie wyważona pomiędzy rzetelną wiedzą a zabawnym komiksem- dzięki temu można odpocząć od nudnego tekstu ciągłego, który przerabialiście już milion razy i wciąż nie mieć tego irytującego poczucia, że marnujecie czas przed maturą- gdy czytając komiks rodzice każą Wam iść do nauki, możecie odpowiedzieć- „przecież właśnie się uczę!”, pokazać obrazek z cyklem Krebsa i mieć spokój na cały dzień, żeby zagłębić się w tej wciągającej opowieści.

Mam jeszcze drugi komiks z tej serii- „Biologia molekularna”, który dużo dokładniej skupia się na poszczególnych organellach, opisuje genetykę i proces ekspresji genetycznej do powstania białka, podziały komórkowe oraz genetykę klasyczną z biotechnologią.

W skrócie- jeśli macie problem ze zrozumieniem lub zapamiętaniem metabolizmu i genetyki, te książki będą dla Was idealne. Niby razem 500 stron, ale przeczytanie ich to jest chwila. Polecam je nawet tym, którzy czują się pewnie w tych zagadnieniach- to się po prostu świetnie czyta.

 

Druga książka, która jest mniej rozrywkowa, ale powinna moim zdaniem być literaturą obowiązkową w liceum to „Logika i argumentacja- praktyczny kurs krytycznego myślenia”. Książka ta opisuje drogi ludzkiego umysłu, na które nie wszyscy w życiu kiedykolwiek wejdą. Tak, mowa o wszystkich, których postępowanie lub wypowiedzi nie mają najmniejszego sensu, którzy nie myślą, nie potrafią dyskutować, odpowiadają nie na temat i ma się wrażenie podczas rozmowy z nimi, że wszystko się odbija, jak po rzuceniu grochem w trampolinę. Szkoła nie uczy myślenia- ile razy to słyszymy. Jest w tym ziarnko prawdy- kto się nauczy, to się nauczy, ale większość nie będzie miała okazji do myślenia- prześlizgnie się po wszystkich latach szkoły gładko, prawie bezboleśnie i zarazem całkowicie bezrefleksyjnie. A wystarczyłoby wprowadzić przedmiot „Critical thinking”, jak to ma miejsce w krajach anglosaskich. U nas niestety taki przedmiot nie jest dostępny dla wszystkich, więc autor wychodzi naprzeciw zapotrzebowaniu na- po prostu- myślenie.

Z książki dowiadujemy się w jaki sposób przebiega poprawne wnioskowanie (co, jak zawsze powtarzam, jest kluczowe nie tylko na maturze, ale i w życiu), jak sporządza się prawidłowe diagramy, jak ocenić czy dane źródło lub argumentacja ma jakikolwiek sens i czy przede wszystkim jest prawdziwa (umiejętność naprawdę rzadka wśród ludzi, zwłaszcza w erze Fake News, w której właśnie się znajdujemy). Powszechny dostęp do internetu sprawia, że każdy może napisać cokolwiek na jakikolwiek temat, natychmiastowo uważając się za (a nawet stając się!) ekspertem. Urosło to do tego stopnia, że mając już wiedzę na jakiś temat, nieraz muszę posiedzieć chwilę i poszperać, czy artykuł który czytam zawiera na pewno prawdziwe informacje.

To, co szczególnie mnie ujęło, to osobny rozdział na język, interpretację znaczeń, definicje, ogólne rozumienie i posługiwanie się słowami. Wystarczy włączyć jakikolwiek program w telewizji, żeby zobaczyć, że nie jest to takie proste. Czasem wydaje się, że wręcz nie jest to wymagane nawet i od dziennikarzy, którzy popełniają na antenie kardynalne błędy. Postrzegam więc tę książkę jako coś przełomowego, jako pozycję, która powinna być niezbędna w życiu każdego człowieka, aby uchronić się przed fałszywymi informacjami, manipulacją, zakłamanymi danymi, aby nie wyciągać pochopnych wniosków i nie wpaść we własne sidła błędnego rozumowania. Jest ona też ważna w kontekście całego społeczeństwa i nie widzę innej możliwości rozwoju i budowania mądrej, racjonalnej społeczności jak właśnie poprzez nauczanie Logicznego Myślenia.

 

Ostatni dzwonek na poprawę efektywności!

Egzaminy się zbliżają, widać to także po ilości maili, które od Was otrzymuję z wieloma pytaniami, obawami. Zebrałam więc sprawdzone sposoby na poprawę koncentracji i motywacji, które można zastosować dosłownie od teraz. To ostatnie chwile na powtórki, więc wykorzystaj je jak najlepiej.

1. Otwórz okno

Niedotleniony mózg nie chce pracować. Oczy same się zamykają, informacje nie zostają w głowie- zadbaj o przepływ świeżego powietrza i niezbędny tlen.

2. Zorganizuj się

Weź do ręki planner i rozplanuj pracę na każdy dzień. Dzięki temu będziesz mieć jasno napisane, ile czasu musisz poświęcić na naukę i zobaczysz, że dziewięć odcinków serialu tego samego dnia (kolejny raz) to może nie być najlepszy pomysł.

3. Odpowiednie oświetlenie jest bardzo ważne

Nie chodzi tylko o wpuszczanie naturalnego światła. Również to, jakim światłem świeci Twoja żarówka, ma ogromne znaczenie. Koniecznie wymień żarówkę, jeśli świeci zimnym, biało-niebieskim światłem. Dużo łatwiej się skoncentrować przy ciepłym, jasnożółtym świetle. Dodaj też lampkę na swoim biurku i pamiętaj o tym, żeby minimum co 20 minut oderwać wzrok od książek lub ekranu i spojrzeć gdzieś w dal, za okno. Mięśnie oczu też potrafią się zmęczyć!

4. Zadbaj o ciało

Nawet piętnaście minut wysiłku fizycznego każdego dnia wystarczy, żeby mieć więcej energii do pracy. To może być spacer po okolicy lub gimnastyka przed telewizorem- ważne, żeby wstać od biurka na jakiś czas. Twoje plecy także będą Ci wdzięczne!

5. Zadbaj o ducha

Poczuj się dobrze! Nikt nie jest robotem- jeśli będziesz siedzieć przez okrągłą dobę nad książkami, szybko się wypalisz i będziesz zapamiętywać coraz mniej. Przerwy na wyjście do kina, manicure czy na grę komputerową są nie tylko rozrywką, ale wręcz powinny być obowiązkiem. Po mile spędzonym czasie chętniej wrócisz do nauki.

6. Nie daj się senności

Jeśli odczuwasz senność, powodów może być kilka- przede wszystkim, najprostszym powodem może być bagatelizowane niewyspanie. Nie da się normalnie funkcjonować, kiedy nie dostarczasz organizmowi wystarczającej ilości snu przez szereg dni. Może teraz czujesz się dobrze, ale przy takim rytmie za miesiąc będziesz odczuwać potworne zmęczenie- akurat na egzamin.

Dobrym sposobem na lepszą przytomność umysłu jest także kawa i herbata. Pamiętaj jednak, żeby nie przesadzić. Bądź co bądź, są to używki, wpływające na układ krwionośny, na które wykształca się także tolerancja- wiedząc o tym, nie ładuj w siebie od razu najmocniejszej kawy. Duże dawki mogą wręcz pogorszyć koncentrację- zaczniesz odczuwać niepokój i kołatanie serca. A nie o to w tym wszystkim chodzi, prawda?

7. Zadbaj o otoczenie

Dobrze się uczy w miejscu, które lubimy. Zadbaj o to, żeby czuć się swobodnie i wygodnie, mieć wokół siebie porządek, używać ulubionych zeszytów i długopisów. Stwórz sobie przyjazne środowisko pracy, do którego będziesz z chęcią wracać. Znajdź swoją ulubioną płytę, przy której będzie Ci się dobrze uczyć (ja przez wiele lat słuchałam w kółko Muse „The Resistance”- była na tyle dynamiczna, że podtrzymywała mój umysł także w nocy, a jednocześnie na tyle spokojna, aby mnie nie rozpraszać. Zawdzięczam jej wygrane konkursy i zdane egzaminy). Jeśli wolisz uczyć się w ciszy- możesz kupić też stopery do uszu za kilka złotych w drogeriach.

8. Odłącz się

Od Facebooka, Instagrama, Snapchata i wszystkich innych mediów, gier, maili czy bezmyślnego scrollowania tablic, które kradną Twój cenny czas- ale co tak naprawdę wnoszą do Twojego życia? Rozgrywają się teraz zbyt ważne wydarzenia, żeby je zmarnować na kilka zdjęć piesków, a później żałować. Ustal konkretne godziny, w których będziesz uruchamiać social media i koniecznie ich pilnuj. Jeśli nie możesz się powstrzymać, zainstaluj aplikację, która pomoże Ci ochronić Ciebie przed samym/samą sobą. Ja na co dzień korzystam z aplikacji Forest- za interwały bez używania telefonu wyrasta drzewko i dostaje się pieniądze, za które można kupować nowe gatunki do swojego ogródka, mające dodatkowo różne czasy sadzenia. Gdy zaczniesz bawić się telefonem- drzewko umrze i cały ten czas idzie na marne.

9. Wybieraj zróżnicowane metody nauki

Czytanie po pewnym czasie może stać się nudne, gdyż jest to zupełnie bierna czynność. Zaangażuj się w naukę! Podkreślaj, koloruj, rysuj, przepisuj- zaangażuj całe swoje ciało. Pokazuj na sobie umiejscowienie organów i nazywaj swoje kości, zbadaj kurze jajko z lodówki powtarzając informację o rozwoju zarodkowym, a wychodząc na dwór- staraj się przypomnieć sobie cykl nagonasiennej sosny, która stoi przy płocie lub zaklasyfikuj tulipana z ogródka sąsiada do jednoliściennych. Szukaj w internecie filmów, obrazków, aplikacji i animacji, żeby zagłębić się w omawiane procesy.

10. Utrwalaj

Żeby zapamiętać przeczytany materiał, trzeba go stale powtarzać i utrwalać. Wstań po przyswojonym rozdziale od biurka i pójdź opowiedzieć o nim siostrze. Jeśli siostra nie chce słuchać, Twój pies zawsze chętnie posłucha o właściwościach alkanów, tym bardziej, jeśli będziesz trzymać przed sobą kiełbasę. Robisz to dla siebie- więc równie dobrze możesz opowiedzieć temat kiełbasie lub kaktusowi z parapetu. Zapewniam Cię, że będziesz to pamiętać bardzo długo, jeśli spróbujesz kaktusa nauczyć biologii. Tylko tłumacz tak, żeby wszystko było dla niego jasne!

 

Wszystkie te metody zastosowane razem wpłyną znacząco na poprawę koncentracji, ale także Twojej motywacji do nauki. To Ty piszesz egzamin- zawalcz o siebie i swoje wyniki. Trzymam kciuki!

Zdasz.to, ćwicząc na arkuszach- recenzja (biologia & chemia)

Wszyscy wiedzą, że najlepszym przygotowaniem do egzaminu jest symulacja. Przygotowując się do testu, rozwiązujemy ubiegłoroczne testy, po części modląc się o powtórzenie się pytań, a po części- przyzwyczajając do samej formuły. Licealiści zawsze przeżywają na początku lekkie zagubienie, gdy dostają wymieszane zadania, bez wielkiego tytułu działu na samej górze. Co to jest? Od czego mam zacząć? Z jakiego obszaru mózgu mam wydobyć informacje, żeby to rozwiązać?

Aby skrócić czas na chaotyczne poszukiwanie wiedzy, należy wcześniej przerabiać arkusze. Na szczęście CKE udostępniło większość zestawów, które drukowane były przez kolejne lata w ciągu kilkunastu ostatnich lat- zarówno z matury podstawowej, jak i rozszerzonej- a także od trzech lat egzaminy w nowej formule. Każdy, kto je przerabiał wie, jak niewiele ich jest i jak ogromne pragnienie zdobycia jeszcze większej liczby zadań się pojawia- z towarzyszącą cichą nadzieją, że w którymś momencie trafimy na zadania podobne do nadchodzącej matury.

Ostatnio moje poszukiwania zostały przerwane przez arkusze maturalne WSiP z serii zdasz.to. W książkach- z biologii i chemii- znajduje się opis nowej matury i po pięć arkuszy z każdego z przedmiotów. Warto podkreślić, że do każdego zadania znajdziemy szczegółowe odpowiedzi, wraz z zasadą przyznawania punktów– możemy bardzo dokładnie przyznawać sobie punkty krok po kroku, co znacznie eliminuje wszelkie wątpliwości „czy należy mi się punkt” oraz zapewnia rzetelną ocenę naszego arkusza, nawet jeśli sprawdzamy go sobie sami. Uważam, że jest to jedna z większych zalet- nie potrzebujemy niczego ani nikogo więcej, tylko wiedza, długopis i książka. Zadania obliczeniowe mają przedstawione poprawne rozwiązania (a nie same wyniki), w dodatku jest przedstawionych czasem kilka różnych sposobów na rozwiązanie problemu.

Kiedy po raz pierwszy otworzyłam te książki, forma zadań mnie zaskoczyła. Kilka razy sprawdzałam, czy to na pewno są autorskie zadania wydawnictwa, czy też może arkusze CKE. Treścią, wyglądem i różnorodnością typów zadań łudząco przypominają oryginalne arkusze, co dla mnie jest najważniejszą i największą zaletą tychże zestawów. Przede wszystkim, używane są tak istotne czasowniki operacyjne (wyjaśnij, określ, podaj, wykaż…) i to właśnie pod nie są napisane poprawne odpowiedzi. Zadania są przekrojowe, obejmując po kolei różne działy- dobór zadań sprawia, że są dobrze wyważone, a pytający nie kręcą się w kółko wokół tych samych zagadnień (bowiem źle ułożony test to taki, gdzie jest kilka pytań o to samo- każdy ma prawo zapomnieć o jakimś procesie, tylko dlaczego ma mu to odebrać kilka punktów zamiast jednego, prawda?).

Typy zadań, jakie znajdują się w arkuszach zdasz.to z biologii: opisowe, zaznacz (jedną i wiele odpowiedzi), zadania typu P/F, przyporządkuj, uporządkuj w kolejności, wybierz odpowiednie słowa w zdaniach, zapisz krzyżówkę, uzupełnij tabelę, zadania z bardzo długim tekstem (moje ulubione!) lub analizą wykresu, sformułuj problem badawczy/wnioski.

Typy zadań, jakie znajdują się w arkuszach zdasz.to z chemii: obliczeniowe, oceń jak zmieni się (np. wydajność), napisz reakcje w formie jonowej opisanych/przedstawionych w doświadczeniu procesów, określ (np. typ reakcji), uzupełnij schemat/zdania, napisz/narysuj wzór, zapisz numery probówek, zapisz obserwacje i wnioski, zadania typu P/F, wyjaśnij dlaczego, zadania z tekstem (informacją do kolejnych zadań)

Jedyne, czego mi brakuje, to rysowanie wykresów- analiza owszem, jest, ale samodzielnego konstruowania brak. Możliwe, że autorzy uznali, że będzie to ciężkie do samodzielnej oceny- ile razy jesteśmy przekonani, że wszystko jest dobrze, a tymczasem otrzymujemy pokreśloną pracę- jedna kropka, której nie zauważyliśmy, była za nisko….

Na plus zaliczam fakt, że rozdziały, które wypadły z podstawy programowej, są obecne w arkuszach zdasz.to w formie maturalnej- czyli z informacją wstępną, dzięki której maturzysta będzie mógł rozwiązać zadania, nawet jeśli nie przerabiał tego na lekcjach.

Czy są błędy? Póki co, nie znalazłam. Ale nie oszukujmy się- czy istnieje książka, która nie zawiera żadnych błędów? Prawdopodobnie nie, gdyż książki są tworzone przez ludzi, a żaden człowiek nie jest nieomylny. Czasem tekst przejdzie przez czujne oko całego tłumu ludzi, a i tak po wydrukowaniu błędy się znajdą. Ważne, żeby korzystać z kilku źródeł, aby takie ewentualne błędy móc wyłapać. Nawiasem mówiąc- są i książki akademickie, które mają tyle błędów, że dołącza się do nich erraty obszerne na kilkadziesiąt stron, więc chyba nic mnie już nie zdziwi.

A już na koniec- moje serce zdobył krótki tekst o pęcherzyku żółciowym (a nie, tak jak w wielu źródłach błędnie się podaje- o woreczku żółciowym). Ten i inne kruczki maturalne możecie znaleźć na Fb Alveoli BiolChem oraz na instagramie @alveolibiolchem. A tymczasem, z ekscytacją włączam arkusze zdasz.to do swojego stałego kanonu materiałów do nauczania 🙂

Do połowy lutego na stronie WSiP dostępna jest zniżka na zakup książek do matury z serii zdasz.to.